sudo – here and there

Setka z hakiem (11-12.05.2007)

Opublikowany w ERnO przez puss w dniu maj 13, 2007

Aby się nie nudzić, wybraliśmy się na kolejną imprezę. 100 z hakiem tak zwana. Bardziej na samo przejście, niż na orientacje. Na mapie narysowana trasa przez organizatora + dokładny opis trasy.

Tuż po zajęciach porwałem Annę z Wrocławia. Szybki obiad bez ziemniaków, bo jeszcze nie były gotowe. Pakowanie się przebieranie, robienie pysznych kanapekz serkiem o różnych. Czekamy na mojego brata.

Wyjechaliśmy do Opola, po drodze zabieramy Gofra. Przybywamy na miejsce, spotykamy Natalię i Wujka. Idziemy się zgłosić do bazy, tutaj znajomi z Oławy harcerze. Którzy również uczestniczyli w biwaku. Podpisujemy coś o poruszaniu się po drogach i nie śmieceniu. Wracamy do samochodu, przepakowywujemy się, głównym obciążeniem plecaków powinna być woda, takie jest założenie. Niektóre plecki ważą za dużo ale właściciele uważają, że nie mają juz co z nich wyciągać.

Jesteśmy prawie ostatnią grupą która startuje, nie możemy sie doczekać. Leże sobie na parkingu, na kostce. 18:42 ruszamy. Przez miasto prowadzą nas Natalia i Leszek. Do pkt 1 prosta droga wystarczy iść wałem. Przechodzimy przez ciekawe urządzenia melioracyjne, prawdopodobnie jest to śluza na polder zalewowy, obniżony zabetonowany wał. Ambitnie chcieliśmy ściąć jeden z łuków wału ale chyba nic na tym nie zyskaliśmy. Docieramy do pkt pierwszego, już siedzą tam niektóre grupy odpoczywając. My podbijamy karty i ruszamy dalej.

Przez Boguszyce na Źlinice po twardym asfalcie i chodnikach. Przed taśmociągiem dołącza do nas jakiś uczestnik, pierwszy raz startuje w takiej imprezie, używa kijków, których nie umie używać. Wielokrotnie zachodzi nam drogę, lub udeża nas przypadkowo kijkami.Wchodzimy między pola, mijamy dwie kapliczki, w lewo i znowu do asfaltowej drogi. Widzimy pierwsze grupy które prawdopodobnie zabłądziły na trasie, za szybko skręcili w lewo. Skręcamy w lewo i teraz prosto przez las jedną przecinka kilka km. Dochodzimy do autostrady, musimy cofnąć się 30 m do skrzyżowania. Znajdujemy punkt, tankowanie wody. Zjadam jakąś resztkę czekolady. Jest strasznie gorąco chociaż jest to już noc. Idziemy dalej do pkt 3.

Znowu prosta droga po utwardzonych przecinkach przez kilka km. Teraz my się trochę mylimy jedynie 2 przecinki do powrócenia na trasę. Wkońcu człowiek z kijkami stwierdza, że dalej pojdzie sam. Spotykamy jakieś grupy które idą z nami. Kilka zakrętów i jesteśmy na pkt 3, już 32 km zaliczone. Na pkt dowiadujemy się, że człowiek z kijkami dzwonił do organizatorów i nie wie gdzie jest…

Wyruszamy dalej niby 11 km do pokonania, prawie prostej drogi. Organizator coś źle zmierzył bo na pewno nie było tam 11 km. Pomiar za pomocą gps pokazuje zupełnie co innego. Anna ma już dość. Bardzo by już chciała skończyć, lecz musimy dojść do pkt. Docieramy, ja zostaję z Anna. Pokonaliśmy 48 km. Reszta grupy, mój brat, Natalia, Bartek i trochę wlokący się za nimi Leszek.

Dzwonię do “Wujka” nie bardzo wiedział o co mi chodzi z początku. Było trochę po 4. Umówiłem się z nim w najbliższej wsi. Powiedział że będzie za 1,5 h. Powolutku ja i Anna dochodzimy do wsi, zajmujemy bardzo wygodne miejsce na wyjątkowo zimnej ławce. Po około 1,5 h jest Wujek z ciepłym wnętrzem samochodu, zawozi nas do bazy. Do samochodu. Śpimy, pijemy i jemy. Mój jedyny odcisk powstał w miejscu nie zagojonego jeszcze odcisku z poprzedniej imprezy.

Reszta grupy walczy. Na 80 km spadł na nich deszcz, zupełnie przemoczeni przeszli jeszcze kilka km. Zadzwonili by przyjechać po nich. Prawie idealne wskazanie drogi przez Natalię i jesteśmy na miejscu. Wtaczają sie powoli do ciepłego samochodu. Ale kogoś mi brakuje, Leszka który resztę trasy 8km, postanowił przebiec (ale z niego świr). Jedziemy do mety, Leszek zdążył 12 minut przed zamknięciem mety. Odbieramy dyplomy, koszulki. Trochę grochówki, herbaty, kawy. Przyjeżdża Wujek, Natalia przetacza się do jego samochodu.

Wracamy do domu odwożę gofrów, brata i Annę.

Jedna odpowiedź

Subscribe to comments with RSS.

  1. bikej said, on kwiecień 28, 2008 at 8:05 am

    wybieram sie za niecale 3 tygodnie:)


Dodaj komentarz