Biwak harcerzy ( 4-6.05.2007) c.d.
Drugi dzień zmagań, zaczął się wieczorem od “manso”.
Około 21, grupa 0 czyli ja, brat, masło i Dawid. Wyruszyliśmy by rozstawić pkt, zapalić świetliki rozmieścić zadania. Zajęło nam to około 1,5h. Po powrocie podzieliliśmy uczestników na dwie grupy A i B.
Grupę A masło jako pierwszy zaprowadzał na miejsce rozpoczęcia gry, po drodze stracili jednego z grupy, dopiero po chwili się zorientowali, że brakuje im Leszka.
Grupę B prowadziłem ja, poszliśmy nad odrę. Żeby nie być daleko w tyle za grupą A, narzuciłem normalne tempo. Niektórym to się bardzo nie podobało, w szczególności Krzysiowi ciągnącemu się 200m za nami.
Tuż przy lesie, w którym mieliśmy kontynuować marsz, nie drogą, zaczekałem na ciągnący się z tyłu peleton. Oni weszli do lasu a ja pod pretekstem udania się siku, uruchomiłem jeden z pkt.
W lesie po przedarciu się przez kilka krzaków doganiamy grupę A przechodzącą na drugą stronę kanału, czekamy. Można iść dalej, ja przebiegam przez belkę na drugą stronę, niektórzy bardziej rozważnie pokonują przeszkodę np. na kolanach.
Na belce znajdują się dwie osoby, jedna na czworaka i ktoś z czołówką prawie na samym początku belki. Członek grupy 0 wbiega na belkę i porywa tego z czołówką.
Kontynuujemy nasz marsz do miejsca rozpoczęcia gry. W końcu dochodzimy, tuż obok jest wyspa. Ale z powodu wysokiego stanu poziomu wód gruntowych nie wchodzimy na wyspę.
Zostają wydane instrukcje dla grup A i B oraz, próbują zapamiętać numery, które później mają im się przydać. Dostają specjalne opaski, którymi maja oznaczyć inżynierów.
Grupa 0 siedzi sobie na poboczu i czeka aż pozostałe grupy wyruszą do punktów. Grupy oddaliły się na tyle, byśmy mogli się zastanowić jak im po przeszkadzać. Biegniemy do punktu grupy A by tam zrobić na nich zasadzkę, pokonujemy kilka złamanych drzew zarośli, wzdłuż kanału. Przy punkcie ukrywamy się. Ja z Dawidem po stronie drogi którą przyjdą, brat i masło po drugiej stronie kanału, gdzie znajduje się instrukcja dla grypy A. Leżymy sobie w bezruchu. Przybywa grupa A, zauważają świetlik po drugiej stronie kanału. Wysyłają jednego aby przeszedł tam po drzewie. Po drugiej stronie zostaje obezwładniony. W tym czasie My obezwładniamy drugiego. Bitwa zakończona, straceni ludzie odnotowani. Zapomnieliśmy sprawdzić czy złapane osoby były inżynierami.
Oddalamy się w mrok, las. Teraz idziemy na pkt grupy B. Zajmujemy pozycje, w pewnym momencie prawdopodobnie zasnąłem leżąc sobie schowany za drzewem. Obudziłem się z dziwnym wrażeniem że ktoś chodzi obok mnie, grupy B nadal niema. Brat sprawdza mapę i zauważa że pomylił współrzędne. Dzwoni podaje nowe, grupie A i B. Przychodzi grupa B atakujemy podobnie, z obu stron. Nie wiem jak było dokładnie. Ja z Dawidem złapaliśmy jedna z dziewczyn i ją położyliśmy na łopatki, druga cześć naszej grupy też obezwładniła kogoś. Prawdopodobnie grupie B udało się obezwładnić jednego z grupy 0 zanim, została obezwładniona druga osoba.
Udajemy się na pkt grupy A, czekamy. Całkowicie zbłądzili, są tak zaspani że nie rozumieją wskazówek podawanych przez telefon. Przeszukują jakieś pole rzepaku… To już ich koniec, druga grupa jest prawie dwa razy dalej.
Przenosimy się znowu by zaatakować grupę A. Po drodze mijamy borsuka. Nawet się specjalnie nie chowamy. Kładziemy się na bokach wału. Widzimy nadbiegające światełko. Przepuszczamy je i atakujemy osoby za nim, dwoje obezwładnionych (koniec walki). Grupie tej udaje sie podłożyć bomby. Co czyni ich wygranymi tej zabawy. Do bazy docieramy około 4:30.
Biegać po nocach, po lesie
Ta młodzież dzisiejsza… :D